Juliusz Żełudkowski / Ż∞ski | Malarstwo akrylowe | 2020 |
30 × 70 cm | Cykl: Światy Równoległe
To jedno słowo otwiera całą sagę Stephena Kinga o Rolandzie z Gileadu. Jeden człowiek, jedna obsesja, jeden cel na horyzoncie. Mroczna Wieża. Przez całe życie szedłem z Rolandem — przez pustkowia, przez równoległe światy, przez kolejne tomy, kolejne straty, kolejne pytania bez odpowiedzi. W pewnym momencie poczułem, że muszę ją namalować.
Tak powstał ten obraz.
30 × 70 cm — format panoramiczny, horyzontalny, rozciągnięty. To nie jest przypadek. Mroczna Wieża to nie jest opowieść o jednej chwili — to opowieść o drodze. O nieskończonym pustkowiu, które Roland musi przekroczyć, żeby dotrzeć do celu. Format płótna jest tą drogą. Wieża stoi po prawej — cel jest zawsze na końcu. Zawsze dalej niż myślisz.
Pierwszy plan to pustkowia — rozległe, wymarłe, w tonacji głębokich brązów i wypalonych pomarańczy. Ziemia spękana, pozbawiona życia, pokryta śladami czegoś, co może kiedyś tu rosło. Gdzieniegdzie przebłyski bieli — jak kości, jak kamienie, jak resztki dawnego świata.
Na horyzoncie pasmo ciemnych wzgórz — nie gór, lecz czegoś niższego, bardziej złowrogiego. Zębata linia, która oddziela ziemię od nieba. A nad nią niebo, które jest głównym bohaterem górnej połowy płótna.
To niebo zasługuje na osobny akapit. Wirujące, ekspresyjne, malowane szerokim gestem — fiolety, karminy, czerwienie, błękity, biele. Chmury albo może coś, co chmurami już nie jest. Niebo Końca Świata. Niebo, pod którym nie chciałbyś stać samotnie.
I na końcu — po prawej stronie kompozycji — Wieża. Ciemna, cylindryczna, wynurzająca się z ziemi jak coś, co zawsze tu było. U jej podstawy biała poświata — jakby sama jej obecność zaburzała prawa fizyki tego miejsca. Wieża nie jest wielka na tym płótnie. Jest właśnie tak duża, jak powinna być — odległa, a jednak absolutnie dominująca.
Paleta tego obrazu to nie jest paleta fotograficzna. Nikt nigdy nie widział takiego nieba — i właśnie o to chodzi. Fiolet i karmin w chmurach to kolory snów, halucynacji, przestrzeni między jawą a snem. Kingowski multiwersum nie jest miejscem realistycznym. Jest miejscem odczuwanym.
Brązy i pomarańcze pustkowi są za to bardzo ziemskie, niemal dotykalne — ta faktura akrylu nakładanego impastowo sprawia, że ziemia na obrazie ma ciężar, szorstkość, realność. To napięcie między bardzo materialnym gruntem a zupełnie nierealnym niebem jest jednym z kluczowych efektów tej kompozycji.
Ten obraz powstał w 2020 roku — tym samym, w którym namalowałem COVID 19. Dwa obrazy, jeden rok, dwa oblicza tego samego odczucia: świat, który się zmienił. Pustkowie Rolanda i pandemia mają w sobie coś wspólnego — obezwładniającą ciszę, poczucie, że dawny porządek przestał obowiązywać, i pytanie: co teraz?
Roland miał przynajmniej Wieżę na horyzoncie. Cel, ku któremu szedł. Może dlatego właśnie ten obraz powstał tamtego roku — jako odpowiedź na potrzebę posiadania czegoś, ku czemu się idzie. Nawet jeśli droga jest długa i pustkowia rozległe.
Mroczna Wieża jest jednym z centralnych obrazów cyklu Światy Równoległe — bo cała saga Kinga jest o tym właśnie. O wielości rzeczywistości, o osiach wszechświata, o tym, że wszystkie światy równoległe mają jeden wspólny środek ciężkości. Wieża jest tym centrum. Stoi w każdym ze światów jednocześnie.
Na moim płótnie stoi po prawej. Cierpliwie. Jak zawsze.
Obraz dostępny w galerii online oraz w żywej galerii kolektywu Silueta na korytarzach Powiatowego Zespołu Szkół nr 4 w Wejherowie. Zapraszam do kontaktu w sprawie nabycia oryginału wraz z certyfikatem autentyczności.
Juliusz Żełudkowski Ż∞ski | zeski.pl
📞 797 006 551
Strona zrobiona przez piktor design.pl